Co było pierwsze : kartka czy tablet?

Długopis czy wektor? Ołówek czy farba?
O to właśnie postanowiłam ostatnio zapytać znajomych zajmujących się rysunkiem, malarstwem, projektowaniem.

Gdy pierwszy raz zaczarował mnie ołówek nie widziałam świata poza nim.
Potrafiłam spędzić miesiąc przerysowując postacie cieniutkim ołówkiem mechanicznym.
Nie rozstawałam się z blokiem i piórnikiem, rysowałam na lekcjach i w tramwaju.

A później dostałam tablet. Mój pierwszy tablet był duży, zajmował pół biurka i ciężko było go dziekolwiek schować.
Rysowałam na nim, obsługiwałam nim komputer, właściwie ciągle posługiwałam się rysikiem. Blok poszedł w odstawkę.

Przypomniałam sobie o nim w liceum gdy poszłam na kurs rysunku architektonicznego.
Wielkie fomaty, ołówki, piórka, deska na kolanach.
Nowe techniki, wiadomości, możliwości. Deska zasłoniła tablet.

Póki na studiach do niego nie wróciłam.

Po wielu próbach, błędach, potknięciach i olśnieniach, zaczęłam się ostatnio zastanawiać : ale co jest lepsze?
Czy kartka i ołówek to najlepsze bo najprostsze narzędzie?
A może dzięki swoim możliwościom to tablet i komputer są uniwersalnym turbo-super-rozwiązaniem?

Zdania są podzielone.

Na wielu zajęciach wymaga się ode mnie szkiców. Nie jednego szkicu projektu, ale kilku różnych szkiców do tego samego zadania.
Na początku było to bardzo upierdliwe, zwłaszcza, gdy pierwszy pomysł wydawał mi się prawdą objawioną.
Jednak kiedy już przyzwyczaiłam się do wstępnego ‚produkowania’ szkiców, bazgrołów i pomysłów,
często okazywało się, że drugi, czwarty, albo mix piątego z pierwszym szkicem był najlepszym rozwiązaniem.

Jeff Sheldon via Unsplash

Mam jednak przedmioty, które są tylko i wyłącznie nauką obsługi programu.
Jednak i tutaj nauczycielka powiedziała mi, że szkic jest najlepszym startem każdego projektu.
Czasem jest tak, że mam pomysł! I natychmiast podłączam tablet, odpalam program i robię, bo pomysł taki super!
I nie wychodzi. Coś do siebie nie pasuje, proporcje jakieś dziwne… albo może to kompozycja…
Może to jednak być problem z podejściem do realizacji.

Jak to ujęła Kasia – moja nauczycielka od Photoshopa i Illustratora – tak jak mamy błędnik, który ustawia nas prosto,
tak mamy też ‚projektowy błędnik‚ ustawiający nasze postrzeganie wizualne.
Mimo, że na komputerze naszą ‚kartką’ też możemy obrócić,
a z tabletem mamy namiastkę ręcznego przenoszenia myśli na papier – ale tylko namiastkę
bo postrzegamy wszystko w ramce monitora, podświetlone, wygładzone tak jak podpowiedziały wyliczenia programu.

Często też plącze się nam logika projektowania.
Podczas gdy rysując tradycyjnie mamy prostą linię : projekt – kartka. Zachowujemy czystość pomysłu.
W komputerze jest inaczej. Mamy pomysł – możliwości – kartkę. I podczas gdy później te możliwości są cudowne i pozwalają nam na dokładność i tworzenie niesamowitych efektów, tak przy samym projektowaniu te kuszące pomoce są zgubne. Bo zamiast myśleć o idei, o tym co chcemy przekazać, możemy gdzieś zejść z tej drogi bo… ooo! tego jeszcze nie widziałam! Takie wypas gradienciki, a walnę. Walnęłam. Walnę jeszcze tu, a tu dam rozbłysk! woooo!
No właśnie.

Startup Stock Photos

Podobne zdanie wyraził pewien wzornik przemysłowy, z którym udało mi się porozmawiać gdy akurat szkicował w kawiarni gdzie pracuję.
Zainteresowało mnie to, że nawet przy bardziej ścisłych projektach, designersko-technicznych, jednak to ta kartka, najprostsze 2D jest początkiem.
Jednak program podpowiada rozwiązania. Na kartce rysujesz to co Ci wpadnie do głowy.Przy komputerze łatwo iśc na łatwiznę.
Ogrniczyć się do prostszych elementów, bo szybko i prosto wygeneruje je program, łatwiej się też nimi posługiwać.
A gdy masz już projekt na kartce – przenosisz, nawet jeśli nie jest to proste. Bo masz już naszkicowany cel, to co chcesz konkretnie stworzyć.
W drugą stronę, program pozwala upewnić się, że bryła – pomysł – mają sens w przestrzeni. Czy da się w ogóle zrealizować.
Zdradził też, że w pracy wygląda to u niego podobnie, tylko na tablicy z kartkami.
Zarówno on jak i inżynierowie spisują i szkicują swoje pomysły, każdy robi fotkę i pracują samodzielnie do następnej wspólnej burzy mózgów :).
Innymi atutami o których rozmawialiśmy to szybsze generowanie pomysłów dosłownie wszędzie – nawet w kawiarni z Twoją ulubioną baristką ;D.
Ale ręka też jest omylna. I to wcale nie jest takie złe. Rysunek ręczny daje przypadek, który często staje się kluczowy przy ewolucji pomysłu.
Pcha dalej nasze myśli, prowokuje.

I właśnie z tego powodu moja koleżanka, Agata, której ulubionym środkiem wyrazu są farby i słowa (ciężko zdecydować w której kolejności)
bardzo ceni sobie tą niedoskonałość ręki i przypadkowość, rzadko więc szkicuje przed malowaniem.
Ja sama malując nie szkicuję ołówkiem, jedynie robię szkielet bardzo rozcieńczoną farbą.
Agata jednak maluje bardzo odważnie i spontanicznie, więc każde uproszczenie drogi od myśli po kartkę jest cenne.

Alex Jones via Unsplash

Zaskoczyło mnie jednak to, że także Pan Rysownik ogranicza swoją pracę tylko do komputera.
Na tablecie wykonuje całą pracę włącznie ze szkicem i szkieletem ilustracji.
Liczy się dla niego efekt końcowy i skończona, dopracowana wizualnie praca.

A jak to więc wygląda teraz u mnie? Szkicuję, dużo, bardzo często na karteczkach post-it.
Rozlepiam je później na biurku i układam, wyrzucam, przeklejam i znów szkicuję.
Gdy już będę miała pełen pomysł robię zdjęcie i przerzucam pracę do komputera, zachowując szkice pod ręką.
Często przydaje się porównanie założeń z tym co się dzieje na komputerze. Szkicowanie zdecydowanie poprawiło moje projekty.
Mają lepsze proporcje, są lepiej przemyślane. Rysunki, do krórych szkic robiłam tradycyjnie mają lepszą budowę, szkielet.
Lubię też na kartkach pod ręką wypisać kolory, których używam, wymiary, fonty.

DSC09969

Zdaję sobie sprawę z tego, że szkicowanie i rysunek tradycyjny wydłuża czas projektowania.
Widząc jednak spore różnice w jakości wolę poświęcić trochę czasu na przygotowanie i doszlifowanie pomysłu.
Ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma jednej słusznej ścieżki i każdy musi odkryć swój sposób :).

 

Zdjęcia: Jeff Sheldon, Alex Jones  via Unsplash, startupstockphotos, oraz własne.

1
  • Właśnie zdałam sobie sprawę, że w sumie za każdym razem jak rysuję coś na komputerze, to wcześniej wykonuję szkic na papierze. Ale u mnie to raczej kwestia lichych umiejętności i braku doświadczenia. Aż sama jestem ciekawa, jak to będzie jak bardziej zaprzyjaźnię się z tabletem i digital art.
    W każdym razie dla mnie, mimo iż dużo szkicuję, jednak liczy się efekt. I jestem daleka od wartościowania i porównywania, niech każdy robi jak lubi. Niektórzy nie mają potrzeby szkicowania.

    • TamiTea

      Czasami wydaje mi się, że ludzie zbyt chętnie rezygnują ze szkicowania gdy przerzucają się na digital art. Oczywiście przez wygodę. I ‚liczy się efekt’ nie jest zawsze najlepszym pomysłem. Jak ujęła moja nauczycielka, łatwo wtedy zatracić się w możliwościach programu, efekcikach i dodatkach, zapominając o podstawach, założeniach. A i wygoda nie zawsze idzie w parze z jakością kompozycji.

      I, oczywiście, znam, osoby, które rzadko posiłkują się szkicami.
      Ale są to albo osoby, które już się w życiu naszkicowały – po szkołach artystycznych i ogromem praktyki – albo osoby, którym łatwo wytknąć błędy w proporcjach, anatomii czy kompozycji.

      Sama widzę jak różnią się moje prace, i, cóż, chyba w miarę możliwości, pozostanę przy szkicowaniu ile się da na papierze czy karteczkach ;).

  • Pingback: Tami Tea | Szufladkuję filmy()

  • Dobry wpis! :) Ja żałuję, że więcej nie szkicowałam, kiedy jeszcze nie było tylu rzeczy na głowie. W ogóle to chcę się przestawić na kartkę i ołówek/akwarele, bo coś się traci, jeśli tylko rysuje się na kompie. Trudno wtedy o postęp.

    • TamiTea

      Cieszę się, że się podoba!
      Ja na szczęście mam kontakt z kartką na bierząco, i w domu, i w szkole (zajęcia z rysunku, malarstwa, obowiązkowe szkice na innych przedmiotach…).
      W sumie to zrobiłam ze szkicowania już jakiś obowiązkowy etap pracy przez samą świadomość, że lepiej mi to wtedy wychodzi.
      Trochę jak codzienna joga : wiem, ze mi pomaga, to wstanę te 20min wcześniej ^^’.
      Szkicuję i przy ilustracjach i przy wszelkich projektach ikon, logo, właściwie do wszystkiego. Wydłuża to proces, ale się opłaca (imho).

      W ogóle to pokazałabyś jakieś nowe prace, coś :D. Dawno niczym nowym się nie chwaliłaś ;)