Oskary, oskary…

Ida ma oskara, Ida ma oskara! Ok, to już wszyscy wiemy, yay! Ja jednak dłużej zatrzymałam się przy oskarze za najlepszy film animowany.

Z nominowanych: Big Hero 6, The Boxtrolls, How to Train Your Dragon 2,  Song of the Sea i The Tale of the Princess Kaguya wygrało Big Hero 6. Film bardzo znany, spod znanych szyldów: Disney i Marvel. Film naprawdę fajny, zabawny, inspirujący i polecam, chyba każdemu :). Głównym rywalem Baymaxa były Smoki. Film także cudny, świetnie zrobiony sequel, i równie udana produkcja.
A co z pozostałymi filmami? O tóż o nich warto powiedzieć więcej, bo są kompletnie inne. Wykorzystują inne techniki animacji, tworzą kompletnie inne klimaty. Są mniej widowiskowe. Ale nie można odmówić im magii.

The Boxtrolls, bądź też Pudłaki, to animacja twórców Koraliny czy Paranormana. Tak jak i poprzednie filmy studia Laika, tak i ten jest animacją poklatkową. Wszystkie łączy także charakterystyczny klimat nawiązujący do filmów grozy sprzed kilku dekad. Tak jak i Paranorman, tak i Pudłaki to film, który oprócz rozrywki dla całej rodziny, stara się przekazywać pozytywne wartości i ukazywać świat nie tylko w bieli i czerni ale i niejednoznacznych szarościach.Wśród osób, które użyczyły swoje głosy znajdziemy Isaaca Hempstead-Wright, Elle Fanning czy Simona Pegga. Obejrzyjcie mój ulubiony trailer tego filmu !
Porównując jednak z innymi tworami ze studia Laika, muszę powiedzieć, że filmowi brakuje ‚tego czegoś’. Niestety.

Song of the Sea, to film na który trafiłam podczas wizyty w Brukseli, kiedy moją uwagę przyciągnęła ulotka reklamowa filmu w postaci małej książeczki z zagadkami dla dzieci. Oprócz świetnej formy, od razu zachwyciłam się bajecznymi ilustracjami! Film czerpie inspiracje z nordyckiej mitologii, a dokładnie z mitu o Selkie – istotach zmieniających się z foki w kobietę. Animacja opowiada o rodzeństwie, które próbuje odkryć prawdę o magicznych sekretach ich matki, którą stracili kilka lat wcześniej. Magiczne są nie tylko moce selkie, ale też muzyka i animacja. Film pozostawia ogromne wrażenie! Tutaj możecie zajrzeć na blog ukazujący kulisy produkcji a tu znajdziecie trailer. A na Spotify polecam przesłuchać soundtrack. Zapewniam, że zapętli wam się na kilka ładnych godzin.

Ostatni i chyba najbardziej tajemniczy z filmów to The Tale of the Princes Kaguya. Produkcja studia Ghibli powstała na podstawie japońskiej Legendy o Zbieraczu Bambusa. Film także swoim stylem jak i muzyką nawiązuje do japońskich tradycji. Animacja jest spokojna i w swojej tradycyjnej estetyce inna niż pozostałe nominowane filmy. Tak jak i większość filmów z legendarnego studia, tak i ten skierowany jest do szerokiego grona widzów i daleko mu od prostoty stereotypowo przypisywanej filmom animowanym. Inspiracja ruchami pędzla, wykorzystanie japońskich instrumentów, cała kreacja zachwyca i przyciąga pomimo spokojnego tempa. Sprawdźcie i zachwyćcie się sami.
Niestety, ja osobiście się zawiodłam. Zawiodła mnie fabuła (zwłaszcza morał i odczucia, kompletnie odmienne od tych, z którymi zwykle zostawia nas Ghibli), zawiodła mnie też animacja (pomysł na kreskę był świetny, ale momentami myślę, że można było się bardziej przyłożyć do detali samej animacji), zawiodła mnie i muzyka. Ale być może po prostu oczekiwałam zbyt wiele.

Moim ulubieńcem z tej piątki jest Song of the Sea. Oczywiście na sam widok Baymaxa mordka mi się cieszy.
Jednak to piękne Sekrety Morza łapią za serce i pozostawiają widza gdzieś na granicy snu a jawy.

0