Wyskocz z cienia

Kobiety są za mało egoistyczne.
Dopiero jak zrobią wszystkim kanapki na dalszą drogę życia,
to zaczynają nieśmiało myśleć o sobie.

Chcesz być miły, pomagać innym, być dobrym przyjacielem, wspierać… i nagle okazuje się, że robisz to na etacie. Albo i dwóch. A gdzie czas dla siebie? No przecież sypiasz. Jakieś 5h dziennie. Jak dobrze pójdzie.

Sama tak robiłam wiele lat. Będzie z pól mojego życia jakby policzyć. Bo uważałam, że żeby być dobrą przyjaciółką trzeba oddać całe serducho i tyle czasu ile ta druga osoba potrzebuje. Druga, trzecia, piąta…

gratisography, caged bird, top

Psiapsióły

W gimnazjum, cóż, wąskie grono przyjaciółek. Jedna rysowała, druga jeździła konno, inna świetnie znała języki… Ja w sumie wszystkiego po trochu, tu porysowałam, tu pośpiewałam, tam coś uszyłam, z matematyki nie kiepsko, no ale kto by chciał matmę… I tak zostało, że skoro one są w czymś lepsze, to je będę dopingowała, a ja… A to przy okazji, co się będę wychylać…

Liceum nie lepiej. Psiapsióła z ławki była lepsza we wszystkim! Matematyka, języki, język polski i historia. SGH jak nic. No dobra, ładniej rysuję, jakieś foty pstrykam, ale ech, rysunek a SGH, o czym ja mówię…! Ale cieszę się, że jej tak dobrze idzie. To ważne cieszyć się szczęściem innych. Tak.

I w końcu studia. Nietrafione oczywiście. Zamiast politechniki – stosunki międzynarodowe.
Nowi znajomi, i ja, taka dobra, miła pomocna. Taka dobra przyjaciółka!
A gdy ktoś pyta co chciałabym robić mamroczę coś pod nosem, ech, ech, takie tam, no grafikiem być… albo reklama coś… Ale Ty, Ty to masz plan! Dyplomacja i w ogóle!

Rewolucja

Aż pewnego dnia, w rozmowie ktoś mi powiedział „Ty to jesteś dla innych za dobra”. Ba, słyszałam to wiele razy. Ale za którymś razem dotarło.
Ja dokładnie nie wiem kiedy dotarło. Któreś rozstanie może…? Albo moment gdy zaczęłam ćwiczyć jogę?
W każdym razie było to mniej więcej rok temu.
I wtedy nagle pomyślałam, że czas założyć pelerynę i z sidekicka stać się bohaterem tego filmu.

Todd Quackenbush via unsplash

Coming out

Dla mnie miniony rok był rokiem pierwszych kroków w stronę, hmm… swoją.

Postanowiłam kompletnie zmienić kierunek studiów. Cóż, te poprzednie, nietrafione dokończę (cholera no, głupio tak tuż przed metą się poddać), ale poszłam na wymarzoną grafikę na Warszawskiej Szkole Reklamy.
Rok temu też zaczęłam ćwiczyć jogę, która pomaga mi na tak wielu płaszczyznach, że jest to materiał na drugi taki tekst.
Wskoczyłam też w temat który mnie interesował, chociaż bałam się do niego bliżej podejść: blogi, blogosfera, social media i media jako takie (brzmi trochę od tyłu, ale właśnie w takiej kolejności u mnie to pobiegło ^^).

Akcja!

Dzisiaj spotkałam się na kawę z koleżanką. W sumie poznaną właśnie dzieki temu „coming outowi” i pierwszym kontaktom z blogami. Takie tam babsko-blogowe ploty. I zeszło na pomysły. I znów usłyszałam ‘jesteś za dobra’. I znów pomyślałam, że może warto spróbować i zrobić kolejny krok. Pomyśleć o sobie.

I stąd ta notka. Moje pierwsze podejście do pisania blogowego tekstu. Bo zawsze mi mówiono, że pisanie nie jest dla mnie, bo dysleksja, inni mają lepsze oceny… A może jednak nie? Może warto wyjść z cudzego cienia?

Za tą właśnie inspirację dziękuję Karolinie.
Myślę, że nie jedno ciasto jeszcze będę musiała Ci w podziękowaniu upiec <3.

 

zdjęcia: Doug Robichaud i Todd Quackenbush (unsplash.com), gratisography.com 

0